Strona główna > #NEWS > Liga Mistrzów: Bayern dopełnił formalności, bezproblemowy awans Chelsea

Liga Mistrzów: Bayern dopełnił formalności, bezproblemowy awans Chelsea

Potrzebujesz ok. 4 min. aby przeczytać ten wpis

Ostatnia marcowa środa z UEFA Champions League minęła bez większych niespodzianek. Robert Lewandowski wpisał się na listę strzelców w rewanżowym starciu z Lazio, a Bayern Monachium zgodnie z planem zameldował się w ćwierćfinale. Swoje zadanie wykonała również Chelsea, która w drugim meczu przeciwko Atlético Madryt po raz kolejny potwierdziła swoją wyższość i wywalczyła zasłużony awans.

Z perspektywy Bayernu rewanżowe spotkanie z Lazio, po wysokim triumfie 4:1 w pierwszym meczu, sprawiało wrażenie formalności. Pogodzony z odpadnięciem wydawał się również sam trener Orłów, Simone Inzaghi. Niespełna 45-letni Włoch na konferencji przedmeczowej szczerze przyznał, że cel jego zespołu, jakim było dotarcie do 1/8 finału LM, został wykonany. Pomimo niezwykle pokaźnej zaliczki, Hansi Flick najwyraźniej nie chciał dawać rywalowi nawet cienia nadziei na odwrócenie losów rywalizacji i posłał do boju najsilniejszy skład. Od pierwszej minuty na murawę wybiegł zatem m.in. Robert Lewandowski, który liczył na podreperowanie swojego dorobku strzeleckiego w bieżącym sezonie Champions League.

Ta sztuka udała się najlepszemu piłkarzowi świata już po dwóch kwadransach. Faulowany w polu karnym był Leon Goretzka, a Lewandowski w swoim stylu pewnie wykorzystał jedenastkę, notując swoje piąte trafienie w tegorocznej edycji Ligi Mistrzów. Zgodnie z oczekiwaniami, pierwsza odsłona przebiegała pod dyktando Bawarczyków, którzy ze zrozumiałych przyczyn nie forsowali jednak tempa. Lazio nie dawało natomiast żadnych argumentów pozwalających sądzić, aby przedstawiciel Serie A miał pożegnać się z elitarnymi rozgrywkami choćby remisem.

Obraz gry nie uległ zmianie również po zmianie stron. Awans Bayernu stał się faktem jeszcze przed końcem spotkania, w związku z czym Flick postanowił dać odpocząć swoim czołowym zawodnikom. Na dwadzieścia minut przed końcem spotkania na boisku nie było już Lewandowskiego, Goretzki czy Thomasa Müllera. Wejście smoka zanotował natomiast zmiennik kapitana reprezentacji Polski – Eric Maxim Choupo-Moting, który do wpisania się na listę strzelców potrzebował raptem trzech minut. Gola kontaktowego zdobył jeszcze w samej końcówce Marco Parolo, ale to nie wystarczyło, aby podopieczni Inzaghiego uniknęli porażki. Lekko, łatwo i przyjemnie – w taki sposób lider Bundesligi uzyskał promocję do ćwierćfinału Champions League.

Mało kto spodziewał się, że zatrudnienie Thomasa Tuchela na stanowisku szkoleniowca Chelsea tak szybko zacznie przynosić wymierne efekty – w trzynastu spotkaniach rozegranych pod wodzą Niemca londyńczycy nie zaznali jeszcze goryczy porażki i aż dziewięć razy sięgali po zwycięstwo. Jednym z oponentów, którzy musieli uznać wyższość The Blues było Atlético Madryt. Piłkarze prowadzeni przez Diego Simeone nieznacznie ulegli w lutym 0:1 po fenomenalnym trafieniu z przewrotki Oliviera Girouda. W środę Francuz nie pojawił się na murawie nawet na minutę, ale jego instynkt strzelecki nie był tym razem potrzebny.

W pierwszej połowie gospodarze potwierdzili wysoką formę z ostatnich tygodni. Podopieczni Tuchela wyraźnie dominowali, co na dziesięć minut przed przerwą zaowocowało bramką Hakima Ziyecha, któremu podawał znajdujący się w ogniu krytyki Timo Werner. Wcześniej doszło do nieco kontrowersyjnej sytuacji, gdy przewrócony w polu karnym został Yannick Carrasco. Arbiter nie zdecydował się użyć gwizdka, pomimo protestów ze strony samego poszkodowanego i innych graczy drużyny gości. Ostatecznie do szatni w znacznie lepszych humorach schodzili The Blues, wszak Atlético potrzebowało już nie jednej, a dwóch bramek do awansu.

Drugie 45 minut to przede wszystkim bardzo inteligentna i zdyscyplinowana gra Chelsea. Niebiescy dalej przeważali zarówno w posiadaniu piłki, jak i pod względem wykreowanych okazji, nie pozwalając na zbyt wiele rywalom. Prawdziwą ostoją defensywy był tego wieczoru Antonio Rüdiger – Francuz imponował stoickim spokojem i całkowicie zneutralizował liderów hiszpańskiego zespołu w osobach Marcosa Llorente czy Luisa Suáreza. Na domiar złego, w ekipie Los Rojiblancos czerwoną kartką został ukarany Stefan Savić. Angielski zespół dobił osłabionego przeciwnika zabójczym kontratakiem w doliczonym czasie gry – do siatki trafił wprowadzony chwilę wcześniej Emerson Palmieri. W efekcie to ekipa ze Stamford Bridge, która zanotowała właśnie szóste czyste konto z rzędu, zagra w kolejnej fazie rozgrywek.

Mogą Ci się spodobać
Liga Mistrzów: Festiwal nieskuteczności na Anfield. Real Madryt zagra z Chelsea w półfinale
Liga Mistrzów: Obrońca tytułu odpada w ćwierćfinale! Pyrrusowe zwycięstwo Bayernu nad Paris Saint-Germain
Liga Mistrzów: Świetne widowisko na Allianz Arena. Paris Saint-Germain lepsze od Bayernu!
Liga Mistrzów: Real Madryt i Manchester City z zaliczkami przed rewanżowymi meczami ćwierćfinałowymi

Zostaw komentarz