Strona główna > #NEWS > Ligi zagraniczne: Lewandowski odskoczył Haalandowi, sensacyjne wpadki mistrzów

Ligi zagraniczne: Lewandowski odskoczył Haalandowi, sensacyjne wpadki mistrzów

Potrzebujesz ok. 13 min. aby przeczytać ten wpis

Kadrowicze Jerzego Brzęczka zdołali już otrząsnąć się po feralnym listopadowym zgrupowaniu reprezentacji Polski i wielu z nich znów błyszczy w swoich klubach. Regularnie do siatki trafia Robert Lewandowski (piękny gol z dystansu przeciwko Stuttgartowi), a jego drogą zamierza podążyć 19-letni Bartosz Białek, który w piątek zdobył premierową bramkę w Bundeslidze. Na listę strzelców wpisał się też Jan Bednarek, ale Southampton zaprzepaściło ostatecznie dwubramkowe prowadzenie z Manchesterem United. Nie brakowało natomiast niespodzianek z udziałem obrońców tytułów w najsilniejszych ligach na Starym Kontynencie. Liverpool, Juventus i PSG tylko zremisowały swoje mecze, podczas gdy Real Madryt doznał upokarzającej porażki na Estadio Alfredo Di Stefano z Deportivo Alavés.

Premier League: Świetny weekend Polaków na Wyspach, trudny listopad dla drużyn z Merseyside

W kończącym się miesiącu drużyny z Miasta Beatlesów dopadła wyraźna zadyszka. Liverpool stracił komplet punktów w samej końcówce sobotniej rywalizacji na Falmer Stadium (1:1), a Everton przegrał tego samego dnia z Leeds United (0:1). Mocno osłabieni The Reds wyszli na prowadzenie po godzinie gry za sprawą znajdującego się w kapitalnej formie Diogo Joty (8 gol w ósmym kolejnym meczu w rozgrywkach klubowych), choć przed przerwą mogli przegrywać nawet dwiema bramkami. Rzutu karnego nie wykorzystał jednak Neal Maupay (chwilę później został zmieniony z powodu kontuzji – dod. red.), zaś w sytuacji sam na sam z Alissonem spudłował Aaron Connolly. Brighton ostatecznie udało się pokonać brazylijskiego golkipera, a uczynił to w 92. minucie Pascal Groß, skutecznie egzekwując jedenastkę podyktowaną za faul na Welbecku. To pierwszy przypadek od ponad trzech lat, kiedy LFC stracił punkty po golu w doliczonym czasie gry. Co więcej, w tym sezonie podopieczni Jürgena Kloppa zgubili już więcej „oczek” z pozycji zespołu prowadzącego (6) niż w całej ubiegłej kampanii (5). Taki stan rzeczy niemiecki szkoleniowiec tłumaczy licznymi kontuzjami oraz niekorzystnym dla jego drużyny terminarzem.

Znacznie ciekawsze widowisko stworzyli The Toffees i The Peacocks. Łącznie obie ekipy wykreowały aż 38 sytuacji strzeleckich, lecz z gola cieszyli się wyłącznie goście dzięki precyzyjnemu uderzeniu z dystansu Raphaela Diasa. W decydującej o triumfie beniaminka akcji uczestniczył także Mateusz Klich, który rozegrał znakomite zawody na na Goodison Park. Polski rozgrywający miał dwie dogodne sytuacje do zdobycia gola (łącznie uderzał aż czterokrotnie), a ponadto zanotował cztery odbiory, udany drybling i był bardzo aktywny na całej długości i szerokości boiska.

W niedzielne popołudnie swój moment chwały miał Jan Bednarek. Jego Southampton przegrało wprawdzie z Manchesterem United 2:3, ale wynik meczu otworzył właśnie stoper ze Słupcy, pokonując Davida de Geę strzałem głową po rzucie różnym. Były defensor Lecha Poznań ma na swoim koncie już trzy trafienia w Premier League i jest najskuteczniejszym spośród Polaków rywalizujących kiedykolwiek w tych rozgrywkach. Co ciekawe, grający w latach 1991-1994 w Evertonie Robert Warzycha oraz Marcin Wasilewski w barwach Leicester City także pokonywali swego czasu bramkarza Czerwonych Diabłów. Przed przerwą z rzutu wolnego celnie przymierzył jeszcze James Ward-Prowse, jednak w drugiej połowie losy meczu odmienił super rezerwowy Edinson Cavani. Urugwajczyk najpierw zaliczył asystę do Bruno Fernandesa, a potem sam upolował dublet, zapewniając MU ósmą z rzędu wyjazdową wygraną w lidze.

Triumfowała też druga drużyna z włókienniczego miasta – Manchester City rozbił na Etihad Stadium Burnley aż 5:0. Hat-trickiem popisał się Riyad Mahrez, a dwie asysty zaliczył Kevin De Bruyne. The Clarets to zresztą jedna z ulubionych „ofiar” Pepa Guardioli i jego piłkarzy. Dwanaście ostatnich konfrontacji tych zespołów zakończyło się jedenastoma zwycięstwami Obywateli i jednym remisem (bilans bramkowy 40:5).

Mocno rozczarował za to szlagier kolejki na Tottenham Hotspur Stadium. Derby Londynu zakończyły się bezbramkowym remisem, co jest efektem wyjątkowo ostrożnej gry z obu stron (łącznie zaledwie 4 celne strzały). Zdobyty na boisku Chelsea punkt wystarczył Kogutom do utrzymania pozycji lidera. Na przeciwległym biegunie znajduje się Sheffield United z zaledwie jednym „oczkiem” na koncie (porażka z West Bromwich Albion 0:1). To najgorszy start The Blades w historii występów w najwyższej klasie rozgrywkowej w Anglii.

Na zakończenie weekendu Wolverhampton w pełni zasłużenie ograło 2:1 Arsenal na jego terenie, spychając Kanonierów na 14. miejsce w stawce. W poniedziałek West Ham United z Łukaszem Fabiańskim między słupkami podejmie u siebie Aston Villę, a następnie Leicester City skonfrontuje siły ze stołecznym Fulham.

LaLiga: Atlético potwierdza aspiracje do tytułu, sensacyjna porażka Realu Madryt

Problemy nie opuszczają Zinédine’a Zidane’a i jego Realu Madryt. W środku tygodnia poważnie osłabieni Królewscy odnieśli arcyważny triumf w Mediolanie, tymczasem kilka dni później w lidze znów zupełnie zawiedli. Gospodarze starcia z Deportivo Alavés popełnili mnóstwo indywidualnych błędów (Courtois, Varane, Marcelo), które mogły zaowocować znacznie wyższą porażką niż 1:2. Dla Los Blancos było to trzecie ligowe niepowodzenie, w tym drugie na własnym obiekcie.

Kryzys rywala zza miedzy skrzętnie wykorzystuje Atlético Madryt. Na dwa tygodnie przed derbową konfrontacją w LaLiga ekipa Diego Simeone ma już 6 punktów przewagi nad Realem i jedno zaległe spotkanie do rozegrania. W sobotę Los Colchoneros skromnie pokonali na wyjeździe Valencię po samobójczym trafieniu Toniego Lato, choć ich przewaga nad Los Ches nie podlegała dyskusji. W obecnej sytuacji to właśnie Atléti urastają do miana głównego faworyta w wyścigu o mistrzostwo Hiszpanii.

Optymizm w serca kibiców Barcelony wlały dwa efektowne występy ich ulubieńców w Lidze Mistrzów oraz Primera División. Blaugrana na przestrzeni pięciu dni odniosła wysokie zwycięstwa 4:0 z Dynamem Kijów i Osasuną. W sobotę na Camp Nou brylował duet Antoine Griezmann – Leo Messi. Pierwszy zdobył kapitalnego gola zza pola karnego, a genialny Argentyńczyk do trafienia ustalającego końcowy rezultat dołożył asystę, za co otrzymał w pełni zasłużoną nagrodę dla najlepszego gracza meczu. Korzystając z okazji, Messi oddał hołd swojemu wielkiemu rodakowi – Diego Armando Maradonie, który w minioną środę odszedł do wieczności.

Ligowy weekend na Półwyspie Iberyjskim zwieńczyła hitowa potyczka na Anoeta. Aktualny lider hiszpańskiej ekstraklasy, pozbawiony m.in. kontuzjowanego lidera drugiej linii – Davida Silvy, zremisował z Villarrealem 1:1, a obie bramki padły w pierwszej połowie po rzutach karnych. Bezbłędnymi egzekutorami okazali się Gerard Moreno i Mikel Oyarzabal. Real Sociedad utrzymał się wprawdzie na czele ligowej stawki, lecz jego przewaga nad Atlético stopniała do jednego „oczka”.

Bundesliga: „Lewy” imponuje regularnością, debiutanckie trafienie Białka

W piątek swoją upragnioną premierową bramkę w niemieckiej elicie zdobył młodzieżowiec Bartosz Białek. Były snajper Zagłębia Lubin doskonale wykorzystał kolejny kilkuminutowy epizod, jaki otrzymał od trenera Olivera Glasnera i skutecznie wykończył akcję wieńczącą szalone spotkanie na Volkswagen Arena. Wolfsburg pokonał Werder Brema 5:3, a doppelpackiem popisał się Wout Weghorst. Dzięki trzem punktom zdobytym kosztem Zielono-Białych ekipa z Dolnej Saksonii awansowała w tabeli na piątą pozycję, premiowaną na koniec sezonu grą w europejskich pucharach. Tuż przed Wilkami plasuje się Borussia Dortmund, która w sobotę sensacyjnie uległa na własnym boisku 1. FC Köln 1:2 (dublet Ellyesa Skhiriego).

Rewelacyjny dorobek strzelecki stale śrubuje Robert Lewandowski. W pojedynku ze Stuttgartem kapitan reprezentacji Polski zdobył pięknego i zarazem ważnego gola zza „szesnastki”, dającego Bayernowi prowadzenie tuż przed przerwą (wcześniej trafił w słupek – przyp. red.). Król strzelców UEFA Champions League zgromadził już 12 trafień w Bundeslidze i 15 we wszystkich rozgrywkach. Bawarczycy, podobnie jak przed tygodniem, musieli odrabiać straty, ale tym razem zrobili to skutecznie. Oprócz „Lewego”, Gregora Kobela pokonywali Kingsley Coman i Douglas Costa. Wszystkiemu z perspektywy ławki rezerwowych przyglądał się Marcin Kamiński.

Drugi remis z rzędu zanotował Augsburg, którego barw bronią Rafał Gikiewicz i Robert Gumny. Golkiper z Olsztyna powstrzymał 4 próby zawodników Freiburga, a przy uderzeniu Grifo był bez szans na skuteczną interwencję. Znacznie słabsze zawody rozegrał Gumny i na drugą połowę nie wyszedł na murawę (zastąpił go Richter).

Przeciętne 70 minut przeciwko Bayerowi Leverkusen zaliczył Krzysztof Piątek, a jego Hertha podzieliła się punktami z uczestnikiem fazy grupowej Ligi Europy. Aptekarze tracą aktualnie punkt do wicelidera z Lipska, który w tej kolejce pokonał 2:1 Arminię Bielefeld.

Serie A: Milan nadal niepokonany, Juventus gubi kolejne punkty

Niełatwe początki trenerskiej kariery zalicza Andrea Pirlo. Prowadzona przez niego ekipa mistrza Italii nieoczekiwanie wyjechała ze Stadio Ciro Vigorito bez kompletu punktów, mimo że defensywa Benevento, którą współtworzy Kamil Glik, należy do najgorszych w Europie. Lorenzo Montipo skapitulował tylko raz – po strzale Alvaro Moraty, który notabene po końcowym gwizdku otrzymał czerwoną kartkę. Doświadczony stoper z Jastrzębia-Zdroju spisał się nadspodziewanie dobrze i kilka razy skutecznie przerywał akcje Bianconerich, co doceniły zagraniczne media przyznając mu wysokie noty (7,1/10 od WhoScored, 7/10 od calciomercato.com). Murowany faworyt do mistrzostwa ponownie nie poradził sobie zatem bez Cristiano Ronaldo, który dostał wolne od swojego szkoleniowca.



Na potknięciach Juve korzysta zwłaszcza AC Milan. Brak kontuzjowanego Zlatana Ibrahimovicia nie przeszkodził Rossonerim w odniesieniu triumfu nad Fiorentiną (2:0). Gościom nie pomógł nawet fantastycznie obroniony rzut karny przez Bartłomieja Drągowskiego, który zdaniem wielu włoskich serwisów sportowych zasłużył na najwyższą ocenę w swoim zespole. Piłkarze Stefano Piolego nie zaznali jeszcze goryczy porażki w bieżącej kampanii Serie A (bilans 7-2-0) i nad drugim w tabeli Interem mają pięciopunktową zaliczkę. Nerazzurri także bez kłopotów rozprawili się w 9. kolejce ze swoim rywalem, wygrywając 3:0 na wyjeździe z Sassuolo.

Powody do radości miał wreszcie inny z naszych bramkarzy na Półwyspie Apenińskim. Łukasz Skorupski zachował czyste konto w lidze po raz pierwszy od 41 spotkań, a jego Bologna skromnie pokonała u siebie Crotone. Zwycięstwo mógł też celebrować Paweł Dawidowicz, wszak jego Hellas Verona sprawił ogromną niespodziankę na Gewiss Stadium, ogrywając ćwierćfinalistę ubiegłej edycji Ligi Mistrzów. 25-latek pewnie spisywał się w destrukcji, notując kilka udanych wślizgów i wygranych pojedynków powietrznych. Zwyżkująca forma wychowanka Sokoła Ostróda nie powinna więc pozostać niezauważona przez selekcjonera Jerzego Brzęczka, chętnie stawiającego na defensorów z włoskiej elity. W październiku debiutu w drużynie narodowej dostąpił przecież Sebastian Walukiewicz, który w minioną niedzielę ponownie rozegrał udane 90 minut dla Cagliari, choć jego zespół tylko zremisował ze Spezią 2:2.

Wspaniały hołd dla „Boskiego Diego” oddali gracze SSC Napoli. Na obiekcie, który niebawem będzie nosił nazwę wybitnego Argentyńczyka, nie dali najmniejszych szans Romie, aplikując stołecznym 4 bramki. Doskonale zaprezentowali się nie tylko zdobywcy goli, ale także Piotr Zieliński. Pomocnik z Ząbkowic Śląskich wzorowo dyrygował poczynaniami Partenopeich, co doskonale obrazują pomeczowe statystyki – 90% celnych podań, 4 dryblingi, 2 przechwyty i tyle samo strzałów.



W poniedziałek naprzeciwko siebie staną byli koledzy z Sampdorii. Karol Linetty i jego Torino ugości na swoim stadionie Bartosza Bereszyńskiego, który wciąż ma pewne miejsce w składzie Blucerchiatich.

Ligue 1: Grupa pościgowa skraca dystans do PSG, wysoka forma Monaco

Już dawno walka o mistrzostwo Francji nie przebiegała tak ekscytująco. Hegemon z Paryża coraz częściej napotyka bowiem na poważny opór ze strony przeciwników, co skutkuje stratą punktów. W sobotę wielki faworyt tylko zremisował na Parc des Princes z Girondins Bordeaux 2:2, a ostatni cios wyprowadził… wychowanek PSG – Yacine Adli, któremu dogrywał wyróżniający się tego wieczoru Hatem Ben Arfa. Obrońcy tytułu ponownie roztrwonili przewagę wypracowaną przed przerwą przez Neymara i Moise Keana.

„Nasza gra nie była zgodna z planem, który przyjęliśmy na ten mecz. W drugiej połowie zabrakło dyscypliny – nie broniliśmy i nie atakowaliśmy właściwie. Było dużo gorzej niż w Monaco. Graliśmy u siebie i mieliśmy jeden dzień więcej na odpoczynek. Nie akceptuję takiej postawy” – mówił na konferencji prasowej zirytowany trener Thomas Tuchel.

W efekcie zwycięstw odniesionych przez drużyny goniące Paryżan w tabeli Ligue 1 różnica pomiędzy czołową piątką wynosi obecnie zaledwie dwa „oczka”. W gronie pretendentów znajduje się m.in. AS Monaco, które pewnie wygrało 3:0 z Nimes (Radosław Majecki spędził cały mecz na ławce rezerwowych). W takim samym stosunku Olympique Lyon pokonał Reims (gol i dwie asysty Ekambiego), zaś Montpellier wywiozło trzy punkty z delegacji do Lorient dzięki trafieniu zmiennika – Petara Skuleticia.

Ajax wciąż bezlitosny dla rywali, wysoka porażka drużyny Szymańskiego

Na własnym podwórku piłkarze Ajaxu regularnie urządzają sobie strzeleckie kanonady i nie inaczej było na De Oude Meerdijk w Emmen. Licznik zatrzymał się na pięciu trafieniach dla mistrza Holandii, który okazał się górą już po raz dziewiąty w trwającej kampanii Eredivisie. Po dwóch remisach z rzędu na szóstej lokacie utrzymało się natomiast Heerenveen, którego podstawowym piłkarzem jest Paweł Bochniewicz.

W lidze rosyjskiej żaden z trójki reprezentantów Polski nie cieszył się w weekend z wygranej. Lokomotiv Moskwa z Grzegorzem Krychowiakiem i Maciejem Rybusem w podstawowej jedenastce zremisował na wyjeździe z Akhmatem Grozny 0:0, a Dynamo Moskwa Sebastiana Szymańskiego poległo aż 1:4 w Rostowie. Nasz skrzydłowy należał jednak do najaktywniejszych graczy gości – oddał jeden celny strzał, podjął udaną próbę dryblingu, a dodatkowo został ukarany żółtą kartką.

Pozycję lidera ukraińskiej Premier-Ligi utrzymuje Dynamo Kijów. Ekipa Tomasza Kędziory poradziła sobie przed własną publicznością z Worskłą Połtawa 2:0 i wciąż ma 3 punkty zapasu nad Szachtarem Donieck.

Mogą Ci się spodobać
EURO 2020: Włochy zagrają w finale! Hiszpania pokonana po rzutach karnych
EURO 2020: Wspaniała seria Italii trwa! Włochy zagrają z Hiszpanią w półfinale
EURO 2020: Genialne spektakle w Kopenhadze i Bukareszcie. Mistrzowie świata wyeliminowani!
EURO 2020: Niemcy uciekli spod węgierskiego topora, kapitalne widowisko w Budapeszcie. Znamy już wszystkich uczestników 1/8 finału!

Zostaw komentarz