Czarna karta czarnego sportu – żużlowcy, którzy ponieśli śmierć na torze

Potrzebujesz ok. 3 min. aby przeczytać ten wpis

Żużel to nie tylko pokaźna dawka adrenaliny, ale również realne niebezpieczeństwo, które od lat zbiera swoje żniwo na torach wyścigowych. Oto zawodnicy, których pasja kosztowała życie.

Tajemnicą poliszynela jest fakt, że żużel wiąże się z gigantycznym ryzykiem. Pomimo że od początku historii tej popularnej dyscypliny śmierć na torach poniosło już 339 zawodników z całego świata, to każdy kolejny wypadek mrozi krew w żyłach. Nadmierna brawura czy może jedynie nieszczęśliwy zbieg okoliczności? Przytaczamy historie żużlowców, którym przyszło zapłacić najwyższą cenę za uprawianie ukochanego sportu, choć pełna lista jest rzecz jasna znacznie dłuższa.

Marian Rose (1933–1970)

Legendarny toruński żużlowiec w trakcie swojej imponującej kariery wygrał m.in. drużynowe mistrzostwo świata. 18 kwietnia 1970 roku na torze w Rzeszowie szanse na kolejne sukcesy brutalnie odebrał mu jednak wypadek. 37-letni wówczas Marian na skutek utraty kontroli nad pojazdem uderzył głową w bandę, a następnie został – oczywiście nieumyślnie – najechany przez jednego z rywali. Niestety żużlowca nie udało się uratować i zmarł on następnego dnia w szpitalu. O olbrzymiej popularności znakomitego reprezentanta Polski najlepiej świadczy fakt, że w ostatniej drodze towarzyszyło mu bagatela 50 tys. osób. Dziś imię Mariana Rose nosi stadion Motoarena Toruń.

Kazimierz Araszewicz (1955–1976)

Kolejny zawodnik z Torunia, który obiecującą karierę rozpoczął w barwach tamtejszej Stali w 1974 roku. Wtedy nikt nie mógł jeszcze przypuszczać, że przygoda Araszewicza ze sportem okaże się tak krótka i zarazem tragiczna. Żużlowiec stracił życie 25 lipca 1976 roku, a zatem zaledwie dwa lata po rozpoczęciu profesjonalnej kariery. Według relacji naocznego świadka Kazimierz niefortunnie przewrócił się podczas meczu ligowego z Włókniarzem Częstochowa i został najechany przez jednego z zawodników gospodarzy. Memoriał jego imienia odbywał się w latach 1978–1983 oraz 1996–2006.

Wojciech Kiełbasa (1973–2001)

Warto pamiętać, że na torze tracili życie nie tylko zawodowcy, ale również osoby, które żużel traktowały wyłącznie jako hobby. Wojciech Kiełbasa zdecydowanie zaliczał się do tych drugich. Nigdy nie święcił większych sukcesów, po prostu lubił uprawiać żużel. 6 lipca 2001 roku w trakcie treningu ZKS Judyta Krosno 28-letni Kiełbasa został uderzony motocyklem jednego ze swoich kolegów. W rezultacie Wojciech doznał poważnych urazów głowy i zmarł sześć dni później w miejscowym szpitalu. 

Krystian Rempała (1998–2016)

Jedna z najmłodszych ofiar speedwaya. Krystian Rempała był znakomicie zapowiadającym się zawodnikiem – miał na koncie m.in. drużynowe mistrzostwo Europy juniorów, które wraz z kolegami wywalczył w 2015 roku. W swojej krótkiej karierze reprezentował barwy klubów takich jak Stal Rzeszów, gdzie zdobył licencję żużlową, duński Grinsted Speedway Klub czy Unia Tarnów.

Gdy występował w tym ostatnim, był niestety uczestnikiem tragicznego wypadku, w którym w wyniku zderzenia z jednym z rywali upadł i uderzył nieosłoniętą głową o tor. Zmarł 28 maja 2016 roku, a więc sześć dni po feralnym wyścigu w wieku zaledwie 18 lat.

Zdj. główne: Mohiuddin Farooqui/unsplash.com

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

*