Bezbarwna Legia traci przewagę, Pogoń oraz Raków wywierają presję – podsumowanie 25. kolejki Ekstraklasy

Potrzebujesz ok. 5 min. aby przeczytać ten wpis

Jeszcze przed tygodniem wydawać się mogło, że remis Legii Warszawa w „Polskim Klasyku” był tylko małym wypadkiem przy pracy. Strata dwóch punktów w pojedynku z walczącą o utrzymanie Cracovią z pewnością będzie już natomiast rozpatrywana jako lekka zadyszka mistrza Polski – szczególnie, że swój mecz w międzyczasie wygrała Pogoń Szczecin, która na chwilę obecną traci do ekipy Czesława Michniewicza sześć punktów. Przewaga Wojskowych topnieje, co pozwala mieć nadzieję na emocjonujący finisz sezonu w krajowych rozgrywkach. W dalszym ciągu ciekawie prezentują się również dolne rejony tabeli. Swoje ligowe potyczki przegrały Podbeskidzie Bielsko-Biała i Stal Mielec, których przyszłość na najwyższym szczeblu będzie ważyła się prawdopodobnie do ostatniej kolejki.

Na początek weekendu z PKO BP Ekstraklasą zmierzyły się ze sobą drużyny niemalże z dwóch biegunów tabeli – przedostatnie Podbeskidzie oraz wicelider, Pogoń Szczecin. Przebieg starcia pod Klimczokiem nie wskazywał na diametralną różnicę punktową pomiędzy piątkowymi rywalami, a piłkarze prowadzeni przez Roberta Kasperczyka długimi fragmentami radzili sobie naprawdę nieźle. Cóż jednak z tego, skoro do siatki trafiali tylko Portowcy. Najpierw debiutancką bramkę na poziomie Ekstraklasy zdobył świeżo upieczony reprezentant Polski – Kacper Kozłowski, a w drugiej odsłonie rzut karny pewnie wykorzystał Sebastian Kowalczyk, który także figuruje w planach selekcjonera Paulo Sousy.

Wszystko wskazuje na to, że przed Górnikiem Zabrze oraz Śląskiem Wrocław spokojny finisz ligowej kampanii. Żadna z ekip nie musi ani drżeć o utrzymanie, ani przejmować się ewentualnym udziałem w europejskich pucharach, w związku z czym remis 1:1 po wyrównanym meczu wydaje się rezultatem jak najbardziej naturalnym.

Piast Gliwice to prawdopodobnie największy wygrany trwającej rundy wiosennej na polskich boiskach. Podopieczni Waldemara Fornalika ze zlepku indywidualności, który na początku rozgrywek miał gigantyczne problemy choćby z remisowaniem, przerodzili się w świetnie funkcjonujący kolektyw. Dość powiedzieć, że przed sobotnim pojedynkiem przeciwko Lechii Gdańsk popularne Piastunki pozostawały niepokonane od sześciu kolejnych spotkań, notując w międzyczasie cztery wygrane! Gliwiczanie w konfrontacji z ekipą dowodzoną przez Piotra Stokowca dzięki prowadzeniu 2:0 byli o krok od kolejnego kompletu punktów, ale gospodarze popisali się fantastycznym comebackiem i ostatecznie rzutem na taśmę wyszarpali jedno „oczko”.

Efekt nowej miotły w osobie Macieja Skorży na ławce trenerskiej Lecha Poznań nie zadziałał, wobec czego Kolejorz – pomimo optycznej przewagi – musiał uznać wyższość Rakowa Częstochowa. Ozdobą spotkania były efektowne „nożyce” autorstwa Marcina Cebuli, który notabene zapisał na swoje konto również dwie asysty. 25-letni ofensywny pomocnik Czerwono-Niebieskich rozgrywa bardzo udany sezon, o czym najlepiej świadczy jego rekord pięciu bramek i siedmiu ostatnich podań z bieżących rozgrywek. To między innymi dzięki jego staraniom Raków wciąż liczy się w walce o wicemistrzostwo kraju, a co więksi optymiści mogą marzyć nawet o dogonieniu przodującej Legii.

Warta Poznań po raz kolejny udowodniła, że jest zdecydowanie najsilniejszym spośród trzech beniaminków. Tym razem podopieczni Piotra Tworka potrafili wywalczyć trzy punkty w samej końcówce meczu z Wisłą Kraków, co zagwarantowało im nie tylko matematyczne utrzymanie, ale również zapewniło awans na zaskakująco wysoką, szóstą lokatę. Jedyne trafienie w tym starciu zanotował lider drużyny gości – Mateusz Kuzimski, dla którego była to już siódma zdobycz bramkowa w bieżącym sezonie Ekstraklasy.

Zwolnienie Leszka Ojrzyńskiego ze Stali Mielec było w ostatnim czasie tematem rozlicznych dyskusji. Zaskoczenia tak radykalną decyzją włodarzy podkarpackiego beniaminka nie ukrywał nawet… nowy szkoleniowiec Biało-Niebieskich, Włodzimierz Gąsior. Debiut najstarszego menadżera w Ekstraklasie na ławce trenerskiej Stali zakończył się porażką 0:2 z Zagłębiem Lubin. Po niedzielnym pojedynku 72-latka może niepokoić przede wszystkim zatrważający wręcz brak skuteczności ze strony jego nowych podopiecznych – żaden z 28 strzałów miejscowych nie znalazł drogi do bramki Hładuna! Piłkarze Biało-Niebieskich muszą zatem jak najszybciej nastawić celowniki, jeśli za kilka miesięcy nie chcą występować szczebel niżej…

Wisła Płock co prawda wciąż nie może przerwać swojej niechlubnej serii meczów bez zwycięstwa, ale remis ugrany w rywalizacji z Jagiellonią Białystok niewątpliwie będzie miał dla Nafciarzy wyjątkowy smak. Na pół godziny przed końcowym gwizdkiem przegrywali oni bowiem 0:2 a bramkę na wagę jednego punktu zdobyli dopiero w doliczonym czasie gry!

Pogoń i Raków zacierają ręce – Legia Warszawa zanotowała kolejną wpadkę w postaci bezbramkowego rezultatu z Cracovią. Drugi bezbarwny występ z rzędu w połączeniu ze stratą punktów może sprawić, że wkrótce na Łazienkowską wróci niepożądana presja. Czy przewaga sześciu „oczek” wystarczy, aby Legioniści podnieśli w maju kolejne trofeum mistrza Polski? Na chwilę obecną Czesław Michniewicz na pewno ma o czym myśleć przed kolejnymi arcyważnymi spotkaniami.


Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

*